Jak weryfikujemy informacje
Jedna nieaktualna liczba kosztuje kogoś świadczenie albo termin. Tak sprawdzamy każdą, która stoi w tekstach.
Stan na . Dotyczy 30 artykułów, 46 stron miejskich i całej listy formalności.
Pięć zasad
- Źródło zawsze pierwotne, nigdy cudzy artykuł
- Kwoty i terminy bierzemy z aktu prawnego w wersji obowiązującej albo ze strony urzędu, który daną sprawę prowadzi. Nie przepisujemy z portali ani z poradników innych serwisów, bo błąd raz popełniony wędruje potem przez pół internetu.
- Data sprawdzenia przy każdym tekście
- Przy każdym artykule i przy każdej stronie miejskiej stoi dzień, w którym treść była ostatnio potwierdzona u źródła. Data bez treści nic nie znaczy, ale treść bez daty jest gorsza: wygląda na aktualną zawsze.
- Wartość docelowa to nie wartość dzisiejsza
- Ustawa często zapisuje kwotę, która wejdzie za rok albo dwa. Połowa tekstów w internecie podaje ją jako obowiązującą już teraz. Sprawdzamy, co jest wypłacane w tym miesiącu, i osobno piszemy, co i od kiedy się zmieni.
- Puste pole zamiast zgadywania
- Gdy urząd nie podaje godzin przyjęć albo bezpośredniego numeru, zostawiamy to miejsce puste i mówimy o tym wprost. Adres, pod który ktoś pojedzie z kartą zgonu, musi być pewny, a nie prawdopodobny.
- Przegląd cykliczny, nie na wyczucie
- Raz na kwartał i po każdej znanej zmianie przepisów przechodzimy przez wpisy, których data sprawdzenia jest starsza niż trzy miesiące. Listę wypisuje narzędzie w repozytorium, ale daty przestawia człowiek po zajrzeniu do źródła.
Czego tu nie ma
Nie mamy recenzenta z nazwiskiem i nie podpisujemy treści cudzym autorytetem. Zamiast tego przy każdej liczbie stoi źródło i data sprawdzenia, którą widać na stronie.